Latest Posts

Zmiany w grafiku

Najbardziej efektywnym sposobem na niemyślenie o pracy i o liczbie godzin dzielących nas od zakończenia dnia pracy i pójścia do domu jest to, by starać się nie analizować tego, co mamy jeszcze danego dnia do zrobienia. Wystarczy, gdy na początku dnia pracy zrobimy sobie krótkie zestawienie zadań czekających nas w tym dniu i podzielenie ich na przedziały czasowe. Będziemy wtedy wiedzieli, że mamy kontrolę nad upływającym czasem i liczbą zadań do wykonania, ale jednocześnie nie będziemy się nad tym zbytnio zastanawiali, administrator systemów informatycznych Kędzierzyn-Koźle.

q41Oczywiście wypracowany przeze mnie sposób ma zastosowanie jedynie w przypadku tych zawodów, które mają możliwość zaplanowania sobie zadań na cały dzień pracy. Gdy pracuje się przy administrowaniu systemów komputerowych, jak ja, zawsze mogą wystąpić niespodziewane sytuacje, na które trzeba zareagować pomimo ustalonego grafiku pracy. Pracodawca wymaga ode mnie podejmowania natychmiastowych działań w trudnych sytuacjach i nie wyobraża sobie, bym zadanie niecierpiące zwłoki przesunął na koniec listy zadań do zrealizowania. Sam sobie zresztą tego nie wyobrażam.

Jeśli ktoś ma możliwość takiego uporządkowania zadań zawodowych, które nie będzie wymagało wprowadzenia zmian to szczerze polecam to robić. W niektóre, spokojne dni, tak właśnie postępuję i dzięki temu czas w pracy mija mi o wiele szybciej.

Prezenty w firmie

w41

W tym roku koleżanka z pracy zorganizowała firmowe rozdawanie prezentów z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Początkowo byłem temu pomysłowi przeciwny, jednak im dłużej o tym myślałem tym bardziej mi się podobało. Na początku grudnia zrobiliśmy losowanie nazwisk i ustaliliśmy, że na prezenty nie można wydać więcej niż 70 zł. Nie za dużo i nie za mało. Ja w pierwszej  turze losowania wybrałem sam siebie (co oczywiście było wbrew regułom zabawy), a drugi raz wyciągnąłem nazwisko koleżanki, która wymyśliła zabawę w prezenty. Ważną zasadą dotyczącą  bawienia się w Świętych Mikołajów było nie mówienie kto kogo wylosował. Każdy w prezencie przeznaczonym dla obdarowywanego miał zawrzeć jakąś wskazówkę, która będzie mówiła od kogo ten prezent jest.

Jako facet i administrator systemów informatycznych Piła nie mam zielonego pojęcia co lubią kobiety, dlatego przy wyborze prezentu pomogła mi żona. Aby jakoś wskazać na siebie i pomóc koleżance wytypować osobę, która zrobiła jej prezent świąteczny kupiłem jej kubek z aplikacjami w postaci nazw języków programowania. Wydaje mi się, że to bardzo czytelna wskazówka.

Nie mam pojęcia kto mi robi prezent. U nas w firmie rzadko tajemnice pozostają tajemnicami, ale w tym przypadku nikt nie puścił pary z ust. Zapowiada się fajna zabawa!

Jak ogień i woda

w41Nie potrafię powiedzieć jak to się stało, że na dwóch synów, których urodziłam przed wieloma laty, jeden jest zupełnie inny od drugiego. Niby obydwaj posiadają tą samą matkę i tego samego ojca, obydwaj wychowali się w jednakowych warunkach, a jednak Miłosz jest zupełnie inny od Marka. Jako bliźniaków łatwo ich było nie wyróżniać pod żadnym względem – to, co dostawał jeden dostawał i drugi, a zasady obowiązujące Miłosza zawsze obowiązywały również Marka.

Mimo stosunkowo jednakowych podstaw do rozwoju, moi dwaj synowie różnią się jak dzień i noc. Miłosz to ten bardziej ułożony i ustatkowany. Przez całe życie wiedział, że pójdzie na studia i dostanie dobrą pracę. Nie miałam z nim najmniejszych problemów ani pod względem nauki, ani zachowania. Zawsze był grzeczny, miły i ułożony. Teraz pracuje jako administrator systemów informatycznych Stalowa Wola i  bardzo lubi swoją pracę.

Marek to z kolei niespokojny duch, któremu z nauką zawsze było nie po drodze. O ile Miłoszowi w nauce nie trzeba było pomagać, o tyle Marek cały czas wymagał naszej uwagi. Szkołę średnią skończył ledwo, ledwo, a na studia wyższe w ogóle nie poszedł. Przez ostatnich kilka lat podejmował różne prace, z których żadna mu się nie podobała. Jego marzeniem są podróże po świecie i fotografia, w której jest całkiem dobry, ale nie najlepszy. O dziwo, moi synowie mimo ogromnych różnic charakteru świetnie się ze sobą dogadują i zawsze są dla siebie wsparciem.

Życie vs życie

Moja narzeczona to ma dopiero wygodne życie. Ja całymi dniami haruję jak wół, by zarobić na utrzymanie siebie, jej i naszego domu, a Ula w tym czasie nie robi praktycznie nic. Dobrze, że chociaż w domu posprząta i coś ugotuje, bo gdy wracam z pracy do domu to przynajmniej mogę posiedzieć w czystości i zjeść jakiś dobry obiad.

41Ula, gdyby chciała, na pewno mogłaby znaleźć sobie jakąś pracę. Przyznaję się do błędu, że sam przyzwyczaiłem ją do nieróbstwa i siedzenia w domu, bo gdybym nie był administratorem systemów informatycznych Biała Podlaska i nie zarabiał tyle, że już więcej nam nie potrzeba, to Ulka może zebrałaby się w sobie i zaczęła szukać pracy. Moim kolejnym błędem było też to, że na początku naszej znajomości wcale nie zachęcałem Uli do poszukiwania pracy – chciałem jej zaimponować swoją pracą, więc z uśmiechem na ustach patrzyłem, jak moja dziewczyna kręci się po domu, wychodzi na zakupy i organizuje nam życie. I to wszystko za moje pieniądze. Mogłem już na początku naświetlić, że nie wyobrażam sobie, by moja partnerka była gospodynią domową. Teraz, gdy rozpoczynam ten temat zawsze dochodzi między nami do ogromnych kłótni, że niby się zmieniłem, zaczynam wymagać od niej rzeczy, których kiedyś nie wymagałem i tak dalej. Kończy się na tym, że przepraszam Ulkę, przytulam ją i całuję w głowę czując wyrzuty sumienia. Dopiero po jakimś czasie dociera do mnie bezsens tej sytuacji i to, że Ula kolejny raz postawiła na swoim, a ja jestem zwykłym pantoflarzem.  Chyba czas wziąć się za siebie, być bardziej stanowczym i pokazać na czym polega bycie panem domu!

Wielki powrót

Wczoraj, podczas biegania po centrum handlowym i robienia dużych zakupów spotkałam moją kuzynkę, Alicję, z którą nie widziałam się od ponad dwóch lat. Jakiś czas temu Alicja wyprowadziła się z Bełchatowa do Częstochowy, jednak po dwóch latach znów sprowadziła się z powrotem. Mąż Alicji, który jest informatykiem, co chwila zmienia pracę i firmy, bo poszukuje dla siebie zawodu idealnego. Wyprowadzka do Częstochowy związana była właśnie z chęcią sprawdzenia się w czymś innym, nowym. Jak widać sprawdzian do końca się nie powiódł.

a41Chociaż ani ja, ani Ala nie miałyśmy zbyt dużo wolnego czasu, postanowiłyśmy wykorzystać przypadkowe spotkanie i usiadłyśmy na chwilę w małej kawiarence. Wypiłyśmy po kawie i wymieniłyśmy się wszystkimi najnowszymi plotkami. Ala powiedziała mi, że jej mąż, Krystian, stracił poprzednią posadę w wyniku kłótni z szefem i w końcu zdecydował się powrócić do rodzinnego miasta, co Ali bardzo się spodobało. Teraz Krystian pracuje jako administrator systemów informatycznych Bełchatów w jakiejś całkiem niedawno otworzonej firmie. Na razie wszystko jest OK, a Krystian cieszy się z nowej pracy.

Ala też cieszy się z powrotu do Bełchatowa, bo będzie mogła skorzystać z pomocy babć przy opiece nad trójką swoich pociech. Ala nie pracuje, cały czas siedzi w domu i zajmuje się pięcioletnią Olą i dwuletnimi bliźniakami – Kaziem i Helenką. Z trójką dzieci Alicja ma niezłe urwanie głowy. Mała pomoc na pewno jej się przyda. Po krótkim spotkaniu umówiłyśmy się na następny weekend na jakiegoś grilla. Trzeba w końcu odpowiednio uczcić powrót kuzynki do miasta.

Coś dla mnie

Gdybym miał powiedzieć jaki zawód powiązany z informatyką i IT najbardziej przypadł mi do gustu po krótkim wystąpieniu szkolnego informatyka przedstawiającego ścieżki kariery w branży informatycznej to chyba wybrałbym administratora systemów informatycznych. Może nie jest to najlepiej płatny zawód, ale wydaje mi się być bardzo ciekawy.

s41

No bo pomyślcie, taki administrator systemów informatycznych Gniezno ma naprawdę ciekawą pracę i bardzo urozmaicony zakres obowiązków. Jego praca nie polega jedynie na wklepywaniu ciągów znaków i programowaniu, a może robić wiele różnych rzeczy i być specjalistą w wielu dziedzinach. Wielu moim kolegom z pracy spodobał się zawód programisty i webdevelopera. Widzę w nich pewien potencjał, jednak przecież nie każdy musi szukać pracy właśnie w tych zawodach.

Przede mną jeszcze daleka droga do pracy w branży informatycznej. Najpierw muszę zdać maturę, dostać się na studia i je ukończyć, a dopiero później mogę się zacząć martwić o pracę i źródło utrzymania. Dobrze mieć ogólny pogląd na to, jak wygląda informatyczny rynek pracy, jednak i tak życie wszystko zweryfikuje. Może koniec końców wcale nie zostanę informatykiem a kimś zupełnie innym?

Czas na zmiany

Nigdy nie byłam dobra w nawiązywaniu kontaktów z płcią przeciwną, bo w moim życiu zawsze na pierwszym miejscu stawiałam życie zawodowe i pracę jako administrator systemów informatycznych Łomża. Informatyka to moja pasja od wielu długich lat i żaden mężczyzna nie byłby mi w stanie zapewnić tak dużych emocji, jakie daje mi wykonywanie moich zawodowych obowiązków.

administrator syst infMimo swoich oczywistych i dość nietypowych przekonań stwierdziłam ostatnio, że lat mi wcale nie ubywa, a ograniczając swoje życie do pracy pozbawiam się możliwości poznania nowych osób i znalezienia kogoś, kto będzie mi oparciem na stare lata, gdy moje oczy będą już zbyt słabe, by wpatrywać się w ekran komputera. Zgodnie z nowymi przekonaniami postanowiłam rozejrzeć się za partnerem, który nie będzie ograniczał mojego życia zawodowego i zrozumie, że praca bardzo wiele dla mnie znaczy. Za namową przyjaciółki wybrałam się na tzw. speed dating organizowane w mieście, w którym mieszkam. Nie byłam zbyt przekonana co do takiej formy znalezienia sobie partnera, jednak jak to się mówi: „tonący brzytwy się trzyma”. Cały randkowy wieczór zaliczyłby się do nieudanych gdyby nie to, że ostatni rozmówca okazał się być człowiekiem bardzo podobnym do mnie, a co ważniejsze, zakochanym w informatyce równie mocno jak ja. Z Rafałem od razu znalazłam wspólny język, a pod koniec rozmowy wymieniliśmy się numerami telefonów.

Poszukiwania pracownika

Poszukiwania dobrego administratora systemów informatycznych w mieście, w którym rozwinąłem swoje przedsiębiorstwo produkcyjne zajęły mi więcej czasu niż się początkowo spodziewałem. Głogów jest dość dużym miastem, ma blisko 70 tysięcy mieszkańców i na pewno duża część z nich posiada wykształcenie informatyczne. Spodziewałem się, że odzew na wystosowane przeze mnie ogłoszenie będzie duży, a spośród nadesłanych aplikacji wyłonię kandydata idealnego.

41Odzew był faktycznie ogromny, bo nadal wielu specjalistów z branży informatycznej (i spoza niej) nie ma pracy i walczy o prawo bytu na głogowskim rynku pracy. Wśród nadesłanych podań znalazłem kilka, które szczególnie mocno zwróciły moją uwagę i zaprosiłem wybranych kandydatów na rozmowy indywidualne. Mimo świetnie zapowiadających się potencjalnych pracowników, przy bliższym poznaniu żaden z aplikantów nie wydał mi się odpowiedni. Jeden żądał za dużo pieniędzy, drugi zachowywał się nie do końca racjonalnie, trzeci skłamał w swoim CV, czwarty był mrukiem i tak dalej. Jako, że nikt z wybranej czołówki kandydatów nie przypadł mi do gustu postanowiłem jeszcze raz prześledzić nadesłane dokumenty. Drugie podejście było bardziej owocne, bo nareszcie znalazłem idealnego administratora, administrator systemów informatycznych Głogów. Co prawda była to dziewczyna, ale co zrobić, gdy miała wszystko to, czego wymagałem. Kobieta czy nie, ważne żeby była dobrym pracownikiem.

Niepotrzebny kurs

Nie mogę się doczekać kiedy skończy się to nieszczęsne szkolenie, w którym aktualnie biorę udział. Gdy pomyślę ile pracy czeka na mnie w biurze i z iloma nowymi problemami przyjdzie mi się uporać po powrocie do pracy, to mam ochotę natychmiast uciec z Sali wykładowej i niezwłocznie udać się do swojej firmy, by już teraz zacząć nadrabiać zaległości. Gdyby jeszcze to szkolenie było ciekawe i na coś przydatne, to może mój nastrój kształtowałby się nieco bardziej optymistycznie. Niestety, jest jak jest, a ja siedząc na szkoleniu nie mogę się na nim skupić, bo cały czas myślę o swoich obowiązkach.

40Nie wiem po co szef działu wysłał mnie na ten kurs, skoro cały czas powtarzałem mu, że go nie potrzebuję i co więcej nie mam czasu na marnowanie paru dni, które normalnie mógłbym wykorzystać na coś bardziej przydatnego. Szefowi nie dało się jednak przetłumaczyć niczego, bo i tak zostałem wysłany na przymusowe szkolenie. Teraz, nie mając innej opcji, muszę je ukończyć, dostać certyfikat i natychmiast wrócić z nim do pracy.

Gdy tak rozglądam się po Sali i obserwuję reakcje pozostałych uczestników szkolenia, to wydaje mi się, że są oni w tej samej sytuacji co ja, administrator systemów informatycznych Toruń. Większość ma rozbiegane spojrzenie, nie skupia się na tym, co mówi szkoleniowiec i co chwila spogląda na telefon komórkowy, jakby na jego ekranie miał się pojawić komunikat o zbliżającej się katastrofie. Zaraz obok mnie siedzi jakaś dziewczyna, która zamiast słuchać wykładu czyta książkę pod stołem. Jak widać, każdy ma sposób na radzenie sobie z niechcianym kursem.

Nie tak miało być

Jestem studentem drugiego roku informatyki na Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej we Włocławku. Kierunek informatyczny wybrałem pod wpływem porad udzielanych mi przez rodziców i znajomych. Każdy, z kimkolwiek bym nie rozmawiał opowiadał o dużych możliwościach zatrudnienia po ukończeniu studiów informatycznych i wysokich zarobkach, jakimi informatycy mogą się pochwalić. Skuszony wizją świetlanej przyszłości poszedłem na informatykę.

38Moje studia informatyczne odbywają się w systemie dziennym, przez co każdego dnia spędzam po kilka godzin w murach uczelni. Początkowo wybór informatyki wydawał mi się najlepszym z możliwych, jednak gdy z czasem dowiedziałem się, że informatyka informatyce nie równa i wielu pracodawców preferuje zatrudniać absolwentów informatyki z uczelni technicznych, to poczułem, jakby ktoś zdzielił mnie w twarz i odarł z wszelkich marzeń. Wcześniej nie miałem pojęcia, że wśród absolwenci informatyki są równi i równiejsi, a tu nagle taka informacja! Planowałem zostać jakimś programistą i zatrudnić się w dużej firmie, a tu nagle okazuje się, że realizacja moich planów może nie być taka prosta. Zamiast zostać programistą, pewnie będę musiał założyć własny sklep komputerowy lub zatrudnić się jak jakiś administrator, administrator systemów komputerowych Włocławek.

Czuję się trochę oszukany przez życie – gdzie moja programistyka, gdzie rozwój zawodowy i wysokie wynagrodzenie?